środa, 14 grudnia 2011

Asertywność kontra miłość?! Oby: Asertywność bo miłość

Sprawne techniki budowania relacji
dają możliwść, by związek był poprawny.
Sedno w intencjach.
Czy kochamy, więc z pomocą asertywności
delikatniej obchodzimy się z kimś bliskim?
Czy zamiast miłości, stosujemy szereg "zagrywek"
oby poczciwych, by układać relacje,
jak nam to pasuje?

I nie chodzi tu, li i jedynie, o płomienną burzę
uczuć (ileż może trwać burza?!).
Ślubując miłość nie ślubujemy takiej burzy uczuć
i namiętności.
W małżeństwie nasze ślubowanie to decyzja, akt woli:
Chcę kochać na zawsze, to znaczy chcę na zawsze dobra
dla ciebie, chcę na zawsze być dla ciebie,
pomagać, okazywać czułość, serdeczność...
Akt woli...

Czy asertywność, stawianie granic i wmagań są
z tym sprzeczne? Jeśli stosowane w dobrej wierze,
w trosce o osobę bliską - super!

Jeśli stosowane na zimno: "Ja cię tu zaraz ustawię,
nie podskoczysz mi!" - to, obawiam się, mogą
skutecznie niszczyć więź i dobre relacje.
A wtedy trzeba kolejnych i kolejnych sztuczek.
Spirala się nakręca...

Bez tej miłości można żyć,
ale... jakoś nie tak...


Aga Pe